Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 stycznia 2018

Jak dobrze znasz swoich przyjaciół? | Kredziarz, C. J. Tudor

Dzień dobry! Dziś wpis trochę lakoniczny, bo i sama książka była dosyć zwięzła, poza tym po akcji promocyjnej już zaczynają sypać się recenzje, a kto by chciał czytać sto razy o tym samym?

Klamrą spajającą całą fabułę jest morderstwo dziewczyny, której głowy nigdy nie odnaleziono, nie znany jest też sprawca. Wszystko zaczyna się w roku 1986, kiedy dwunastoletni Eddie jest świadkiem wypadku w wesołym miasteczku. To zapoczątkowuje serię tragicznych wydarzeń, które z kolei sprawiają, że 30 lat później życie bohatera jest jałowe i puste. Przeplatające się płaszczyzny czasowe ukazują nowe elementy układanki, która pokazuje, jak niewinne zabawy grupy dwunastolatków i rysowanie kredą są powiązane z zabójstwem. Odpowiada też na pytanie, dlaczego po 30 latach bohaterowie dostają listy z kredowym rysunkiem wisielca?

To nie jest taka książka, jaka się wydaje. Główna intryga jest dosyć dobrze przemyślana, zaskakująca, ale nie aż tak spektakularna, jak można się spodziewać - słowem powieść jest słaba jeśli chodzi o aspekt kryminalny i tu wszystkie przechwałki wydawcy są mocno przesadzone. Autorka skupiła się najbardziej na charakterach postaci, sprawnie ukazując, że w umyśle każdego z nas czai się coś mrocznego, z czym stale musimy walczyć. Szczególnie podobały mi się rozdziały pisane z perspektywy dzieci, Tudor świetnie uchwyciła punkt widzenia dwunastolatka, jego problemy i stosunek do spraw dorosłych, i bardzo często trafić można na celne spostrzeżenia. Wydaje mi się, że istotą powieści jest pokazanie, jak pozornie nieistotne decyzje lub zatajenie prawdy może mieć ogromny wpływ na życie innych ludzi i że ważna jest taka prosta, codzienna odwaga, która powstrzymuje nas od uciekania przed problemami.

Mimo tych zalet książka jest bardzo schematyczna. Mamy grupkę dzieciaków w małym miasteczku bawiących się w detektywów, a ich zabawa jest powiązana w jakiś sposób z tragicznymi wydarzeniami. Brzmi znajomo? 20th century boys, To, Stranger Things to tylko przykłady podobnych rozwiązań. Miasteczko opisane klimatycznie, ale też bardzo, bardzo typowo. Poza tym język powieści jest prosty i zwięzły, co sprawia, że czyta się dosyć szybko i nie ma dłużyzn, ale no nie ma też szału. Biorąc pod uwagę, że to debiut, jestem w stanie przymknąć trochę oko. Jest to całkiem dobra książka i będę śledzić dalsze poczynania pisarki.

Czytaj dalej »

wtorek, 23 stycznia 2018

Krew zamrożona w żyłach | Terror, Dan Simmons

W 1845 roku dwa statki – Erebus i Terror – wypływają z angielskiego portu z ekspedycją mającą na celu znalezienia bezpiecznego szlaku do Azji przez Archipelag Arktyczny. Nigdy nie ukończyły swojej podróży. Ostatni raz były widziane w 1845 roku przez załogi statków wielorybniczych, a po latach wypraw ratunkowych i poszukiwawczych odnaleziono jedynie wzmianki dotyczące ich dalszych losów. Wraki Erebusa i Terroru odnaleziono dopiero w (kolejno) 2014 i 2016 roku. Na podstawie dostępnych źródeł Dan Simmons stworzył własną wersję opowieści o uwięzionych w lodzie statkach.
William Thomas Smith, They forged the last links with their lives': Sir John Franklin's men dying by their boat during the North-West Passage expedition, 1895 r.
Z kart powieści po prostu wieje chłodem, autor świetnie opisał warunki panujące w Arktyce (a przynajmniej realistycznie, w końcu tam nie byłam). Temperatury sięgające około -70 stopni Celsjusza, brak świeżego pożywienia, wszędzie tylko śnieg i lód. Kolejne lata odbierają ludziom nadzieję, temperatura nie wzrasta i nie mogą płynąć dalej. W dodatku po pewnym czasie pojawia się nowe zagrożenie - lodowy potwór przypominający niedźwiedzia polarnego, który poluje na marynarzy. Atmosfera na statku jest gęsta, klaustrofobiczna, przesiąknięta smrodem ludzkich ciał i przygnębieniem, z kolei na otwartej przestrzeni pełna lęku i samotności. W obliczu tego wszystkiego widzimy stopniową degradację morale i charakterów, a jednocześnie zwierzęcą walkę o życie. To nie jest przyjemna książka. Pokazuje powolną śmierć ludzi uwięzionych w nieludzkich  wręcz warunkach. Było mi bardzo smutno widząc jak bohaterowie, którzy przecież żyli naprawdę  i być może spotkał ich taki właśnie los – umarli z dala od swoich bliskich, na tym mroźnym pustkowiu.

Historia przedstawiona jest z kilku perspektyw, m. in. stojącego na czele ekspedycji Johna Franklina, komandora Croziera, doktora Goodsira czy zwykłych marynarzy. Dzięki tak wielu punktom widzenia książka nie dłuży się no i możemy poznać różne reakcje ludzi postawionych w skrajnych sytuacjach. Poszczególne fragmenty różnią się też sposobem narracji, czasem przypominającym dziennik pokładowy, a momentami senne wizje. Autor ma bardzo przystępny styl i książkę czyta się szybko i z przyjemnością, natomiast na początku można być trochę skołowanym przez natłok marynistycznej terminologii.

Elementy fantastyczne są wplecione z wprawą i bardzo subtelnie, na zasadzie niedopowiedzeń i nie grają tu pierwszych skrzypiec. Autor świetnie buduje napięcie co sprawia że nie można oderwać się od książki (mimo jej pokaźnych gabarytów). Mimo to jedna rzecz mi się nie podobała. Zakończenie, do którego autor wprowadza legendy Inuitów (moim zdaniem trochę na siłę) jest bardzo niedopowiedziane i nie gra z resztą książki, tak skrupulatnie napisaną. To nie przyćmiewa na szczęście odbioru lektury, która była po prostu rewelacyjna.

Wydanie jest wzbogacone o kolorowe ilustracje przedstawiające m. in. obrazy i ikonografię obu statków, portrety członków załóg czy odnalezione podczas wypraw poszukiwawczych przedmioty. Natomiast bardzo mnie denerwował brak twardej okładki, co w przypadku tak grubej książki jest po prostu niezbędne. Wielokrotnie musiałam się nagimnastykować, żeby w miarę wygodnie czytać bez otwierania za szeroko, bo mój egzemplarz się prawie złamał :( Mimo to gorąco polecam, książka naprawdę warta przeczytania!


Czytaj dalej »