Dzisiejszy wpis nie będzie recenzją, raczej narzekaniem i odradzaniem, co dziwniejsze nie książki w ogóle, bo okazało się, że książkę przeczytałam, ale tak naprawdę, dzięki wydawnictwu MG - wcale nie.
***
Staram się nadrobić zaległości w blogosferze, ostatnio strasznie wszystko olewam, za dużo obowiązków na siebie wzięłam :(
Czytaj dalej »
Zaczęło się bardzo pięknie, bo Braci Karamazow kupiłam na promocji, za połowę ceny. Pomyślałam - super, od dawna miałam ochotę na Dostojewskiego, a i będzie od razu do wyzwania z klasyką na maj. Jeszcze w dodatku ładnie się prezentuje, twarda okładka i klimatyczna ilustracja. Wcześniej jakoś nie interesowałam się tą książką, więc nawet nie sprawdziłam, że w innych wydaniach jest trochę grubsza, ale z drugiej strony, wydanie wydaniu nierówne więc to nic aż tak dziwnego.
Sielanka z Dostojewskim trwała do czasu, kiedy chciałam dowiedzieć się czegoś o okolicznościach napisania książki, co by może się przydało do wpisu, i weszłam sobie na wikipedię. Od razu rzuciło mi się w oczy, że tekst z tyłu okładki jest niemal słowo w słowo skopiowany z w/w strony... No nic, zdarza się, poza tym jak się okazało, to najmniejszy problem tego wydania...
Wydawnictwo MG wydało Braci Karamazow w tłumaczeniu Barbary Beaupre z 1913 roku, i jak się okazało, ta pani nie tylko zniekształciła tekst, aby pozbyć się "dłużyzn", pominęła CAŁE rozdziały, a nawet zmieniła zakończenie! Nie mam zielonego pojęcia na temat tłumaczenia książek i nie chodzi mi o to, jak mogło dojść do takich kwiatków ponad sto lat temu (NOWE wydanie, heh), ale jestem w szoku, że normalne wydawnictwo wydało podobnego potworka i nawet nie raczyło podać żadnej informacji. Rozumiem że jacyś fani autora mogą się pokusić na czytanie różnych przekładów dla frajdy, ale podpisywanie wesołej twórczości tłumaczki nazwiskiem Dostojewskiego jest po prostu wprowadzaniem czytelnika w błąd.
Dawno się tak nie wkurzyłam i jako że to wydanie sprzed kilku lat, to pewnie wszyscy ogarnięci wiedzą, że lepiej się od niego trzymać z daleka, ale po prostu musiałam się wygadać i przestrzec takie zbłąkane duszyczki jak ja - Jeśli się zastanawiacie nad kupnem, to na pewno nie tego dziadostwa, chyba ze zamiast klasyki rosyjskiej literatury chcecie poczytać wymysły jakiejś baby. No i wydawnictwo raczej mnie odstraszyło od siebie na dobre.
***
Staram się nadrobić zaległości w blogosferze, ostatnio strasznie wszystko olewam, za dużo obowiązków na siebie wzięłam :(